Odpowiedzialność to normalność, BRAK ODPOWIEDZIALNOŚCI – TO PATOLOGIA

Odpowiedzialność = to normalność

BRAK ODPOWIEDZIALNOŚCI – TO PATOLOGIA

Poprawność stosunków międzyludzkich, prawidłowe funkcjonowanie, rozwój człowieka, jego pozytywne oddziaływanie na innych, na otaczające środowisko wymaga zarówno w życiu prywatnym, zawodowym jak i publicznym odpowiedzialności człowieka, za to co robi. Brak odpowiedzialności demoralizuje, sieje zniszczenie oraz spustoszenie zarówno w życiu prywatnym jak i społecznym.
Działanie lub zaniechania każdego z nas, muszą rodzić określone skutki zarówno pozytywne jak i negatywne, bez względu na to kim dana osoba jest i czym się zajmuje.

W zasadzie nie  ma nad czym dyskutować czy debatować. Choć może do polskich warunków bardziej będzie przystawało stanowisko, że nad koniecznością odpowiedzialności za działanie lub jego brak nie powinniśmy się rozwodzić, debatować, dyskutować, tylko powinniśmy ją wprowadzić (gdyż w rzeczywistości jej nie ma) i stanowczo egzekwować.

Odpowiedzialność powinna być czymś oczywistym, standardem we wszystkiego typu relacjach międzyludzkich, w tym społecznych.


Brak odpowiedzialności wybranych członków społeczności jest patologią, wprowadza chaos, doprowadza do niszczących działań wobec poszczególnych ludzi, społeczności i kraju. Czego doświadczamy w Polsce, co doprowadziło wielu ludzi i kraj do ogromnych problemów społecznych oraz finansowych.

Odpowiedzialność za pracę i jej efekty funkcjonariuszy publicznych, w tym między innymi urzędników, policjantów, prokuratorów i sędziów powinna być również czymś  oczywistym, normalnym a nawet winna być priorytetem, gdyż to zachowanie tych ludzi (dziś wyjętych z pod rzeczywistej odpowiedzialności) stanowi być albo nie wielu obywateli naszego kraju.


Ponieważ w Polsce mamy patologiczną sytuację, gdzie praktycznie większość funkcjonariuszy publicznych, ludzi z układów, klik i koterii nie odpowiada za nic, to niestety tematyce związanej z odpowiedzialnością musimy poświęcić sporo uwagi. Nad problemem musimy się pochylić i to bardzo mocno. Konieczne jest zastanowienie się, jak usunąć jedno z podstawowych źródeł licznych patologii, nieszczęść ludzkich, degradacji kraju.

Brak odpowiedzialności, pobłażanie wybranym, w tym funkcjonariuszom publicznym, jest przejawem dyskryminacji zwykłych obywateli, którzy bardzo skrupulatnie rozliczani są przez ludzi władzy- przez tych samych którzy łamią często i gęsto ustanowione nawet przez nich samych prawo. Zwykli Polacy rozliczni są przez osoby, które praktycznie nie odpowiadają za nic. Taki stan rzeczy jest niedopuszczalny w demokracji. Należy zadać sobie pytanie, w jakim my właściwie żyjemy systemie? - bynajmniej z demokracją ma już on niewiele wspólnego.

Brak faktycznej odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych jasno wręcz świadczy o braku tej demokracji, o której się tak często i głośno mówi. Jednym z warunków jej funkcjonowania jest brak dyskryminacji, równość obywateli, w tym równość wobec prawa.

Brak faktycznej odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych jest ogromną patologią w zakresie stosowania i wykonywania prawa. Narusza między innymi artykuł 32. 1. Konstytucji „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne”.
W świetle Konstytucji mitem, bzdurą jest propaganda, są informacje rozpowszechniane na skalę masową, że by funkcjonariusze publiczni odpowiadali za swoje czyny i zaniechania, potrzebne jest jakieś specjalne prawo. - Tylko po co, by wprowadzić taką ilość prawa, by większość się w tym pogubiła, by manipulować ludźmi? Czego niestety jesteśmy świadkami, czego doświadczamy.
Doświadczenia ostatnich lat uczą, że z samego wprowadzenia ustaw nie wynika nic. Główny problem tkwi w sposobie wykonywania obowiązującego prawa i braku woli politycznej do traktowania funkcjonariuszy publicznych identycznie jak zwykłych ludzi.

Uważamy, że w pierwszej kolejności trzeba korzystać ze zwracania uwagi na niedociągnięcia, upominać, a nie akceptować patologiczne zachowania. Oczywiście taki sposób działania powinien być stosowany tam, gdzie jest to możliwe i dopuszczalne. Pobłażanie, akceptacja dla niewłaściwych zachowań, lekceważenia obowiązków demoralizuje winnych zaniedbań i ludzi z ich otoczenia, którzy znają poszczególne zachowania i sprawy.
Przy przewinieniach większej wagi, gdy dochodzi do naruszenia obowiązków pracowniczych, powinny być wyciągane konsekwencje dyscyplinarne. Gdy naruszane jest prawo ogólnie obowiązujące, łamane są ustawy, powinna być wyciągana odpowiedzialność karna.

Między innymi podstawą prawną do podejmowania czynności wobec osób naruszających prawo jest artykuł 231 kodeksu karnego:
§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając
obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści
majątkowej lub osobistej,
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie i wyrządza istotną
szkodę,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności
do lat 2.
§ 4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli czyn wyczerpuje znamiona czynu zabronionego
określonego w art. 228.

W Polsce nie brakuje prawa w zakresie odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych, wobec których powinny być stosowane przepisy ogólnie obowiązujące, skoro rzekomo w Polsce jest demokracja.
Spora część ludzi uległa manipulacji tych, którym bardzo odpowiada zwodzenie i zwolnienie ich z odpowiedzialności, a świadomym często brakuje pieniędzy sił, odwagi i determinacji by przerywać patologiczne, niszczące ludzi i kraj samowolne często karygodne działania i zachowania.

Bardzo wskazane wydaje wydaje się zacytowanie artykułu 83 Konstytucji „Każdy ma obowiązek przestrzegania prawa Rzeczypospolitej Polskiej”.
Jak widać od strony prawnej, teoretycznej wszystko jest w porządku w naszym kraju w zakresie odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych, którzy mieszczą się w pojęciu „każdy”.

Oczywistym jest, że powinni przestrzegać obowiązujące prawo, a gdy tego nie robią, powinni być rozliczani identycznie jak inni obywatele a nawet surowiej, ze względu na to iż oni mają być kręgosłupem moralnym naszego społeczeństwa - a w rzeczywistości to właśnie ci ludzie są przyczyna wszelkich patologii. Teoria i obowiązujące prawo nie mają wiele wspólnego z praktyką funkcjonującą w państwie polskim. Mamy niestety ogromny problem na etapie etyki, praktyki, równości obywateli wobec prawa, stosowania i egzekwowania prawa.

Konieczne zatem jest poszukiwanie skutecznego sposobu przerwania niedopuszczalnej, niszczącej i patologicznej sytuacji.

Dodatkowe informacje

Informujemy, że niniejsza strona wykorzystuje technologię "cookies" (tzw. "ciasteczka"). Aby dowiedzieć się o tym więcej, zapoznaj się z naszą Polityką cookies.

EU Cookie Directive Module Information