NIEPRAWDOPODOBNE UZURPOWANIE SOBIE PRAW I NADUŻYWANIE WŁADZY PRZEZ SĘDZIÓW – PRZYSTĘPOWANIE STOWARZYSZEŃ DO SPRAW SĄDOWYCH

Prawo władzy, prawo sędziów, a co z prawami obywateli?

Ponownie jesteśmy w jednym z lubelskich sądów na sprawie w której pozwanym jest adwokat.

Przed kolejną rozprawą przypuszczając, że sędzia będzie znowu coś kombinować Zarząd Stowarzyszenia Na Rzecz Praworządności podejmuje decyzję o przystąpieniu do sprawy, choć wniosek już złożyło inne stowarzyszenie. W ramach Stowarzyszenia Na Rzecz Praworządności mamy większe możliwości. Więcej osób może reprezentować grupę. W zarządzie mamy osoby, które są obeznane w prawie, mają doświadczenie w przemawianiu publicznym. Nie wszystkie grupy obywatelskie mają taki komfort, takie atuty. W ramach stowarzyszeń porozumiewamy się.

Zapada decyzja, że Stowarzyszenie Na Rzecz Praworządności bierze na siebie ciężar wspomagania kolegi na sali rozpraw. Przed sądem grupę reprezentuje członek zarządu ze sporym doświadczeniem w publicznym wypowiadaniu się, osoba która nie dostrzega "boskości" w sędziach lub innych przedstawicielach władz oraz wyniesionych na szczyt zupełnie nie wiadomo dlaczego przedstawicielach niektórych zawodów.

Ta sama pani sędzia, ta sama sala rozpraw, tylko inny dzień. Sędzia rozpoczyna rozprawę i stwierdza, że nie ma pozwanego (adwokat) ani świadka (adwokat). Po chwili panowie wchodzą na salę rozpraw. Oczywiście nie ma żadnego problemu, że panowie spóźnili się, zlekceważyli sąd. Nic takiego, bo przecież sądy lekceważone są tylko przez zwykłych obywateli, a tym równiejszym wolno więcej.

Znowu zaczyna się „przepychanka” proceduralna. Stowarzyszenie, które wcześniej złożyło wniosek o przystąpieniu choć jego przedstawiciele złożyli wymagane przez sąd dokumenty, do sprawy nie zostaje dopuszczone. Pani sędzia w trakcie posiedzenia coś sobie bąka pod nosem o artykule 61 kodeksu postępowania cywilnego. W protokole z posiedzenia sądu nie ma jednak podstawy prawnej, dlaczego stowarzyszenie nie zostało dopuszczone do sprawy. Znowu pani sędzia zapomniała o artykule 7 Konstytucji i nadużywa władzy. Czekamy na wskazanie podstawy prawnej, która umożliwia nie dopuszczanie lub dopuszczanie przez sędziów stowarzyszeń do spraw. Według nas sędzia ma obowiązek sprawdzić czy grupa spełnia wymogi formalno – prawne by uczestniczyć w postępowaniu, może jeszcze uwzględnić lub odrzucić opozycję strony wobec przystąpienia i w tym miejscu jego rola się kończy. Tak przynajmniej rozstrzyga kodeks postępowania cywilnego. Nasze rozważanie dotyczy postępowania przed sądem cywilnym.

Rozbieżność między przebiegiem rozprawy, a tym co zostało zapisane w protokole jest czymś zupełnie oczywistym w polskich sądach, choć oczywiście niedopuszczalnym. Dokumenty sędziowie przecież mogą fałszować na potęgę i w zasadzie nie ma na to siły. Jaka demokracja i państwo prawa, takie zwyczaje i dość powszechny brak odpowiedzialności sędziów.

W tym momencie, gdy sąd nie dopuścił zaprzyjaźnionego stowarzyszenia do sprawy, okazało się, że decyzja Zarządu Stowarzyszenia Na Rzecz Praworządności była bardzo potrzebna. Dobrze, że udało się nam porozumieć w ramach stowarzyszeń.

Ku olbrzymiemu zaskoczeniu pani sędzi i pozwanego adwokata nasza przedstawicielka zgłasza przystąpienie do sprawy Stowarzyszenia Na Rzecz Praworządności. Sędzia sprawdza dokumenty i znowu coś bąka o artykule 61 kodeksu postępowania cywilnego (czego nie ma oczywiście odnotowane w protokole) i nie dopuszcza Stowarzyszenia do sprawy. Postanowienie sądu oczywiście jest niezaskarżalne.

Wyraźnie widać oburzenie na twarzach publiczności. Niespokojny jest również pozwany adwokat.

Dziwnie spokojna jest przedstawicielka naszego Stowarzyszenia, która uczestniczy w rozprawie z przekonaniem, że nie ma podstaw prawnych, by sędziowie po spełnieniu wymogów formalno – prawnych mogli nie dopuszczać stowarzyszeń do spraw. Tu jest Polska, jest tu prawie wszystko możliwe. Co nie zmienia faktu, że praw obywatelskich trzeba bronić konsekwentnie. Trzeba walczyć, usuwać kolejne przeszkody i trudności, nie wolno poddawać się.

Pozwany nie zdążył jeszcze otworzyć ust, a pani sędzia do protokołu dyktuje: pozwany nie uznaje powództwa. Na sali zrobiło się niespokojnie. Publiczność jest poruszona. Przedstawicielka Stowarzyszenia Na Rzecz Praworządności żąda zaprotokołowania tego, co stało się przed chwilą na sali rozpraw.

Sędzia złamała się. W protokole jest informacja o zdarzeniu. Obecność publiczności, w tym przedstawicieli stowarzyszeń spełniła swoje zadanie. Został udokumentowany fakt niedopuszczalnych praktyk stosowanych przez sędziego prowadzącego sprawę, który tym bardziej uzasadnia udział stowarzyszenia w toczącym się postępowaniu.

W tym stanie rzeczy, gdy sędzia dosłownie zachowała się jak adwokat pozwanego, powodowi nie pozostało nic innego, jak złożyć wniosek o zmianę sędziego.

W podobny sposób zostało przerwane już kolejne przedstawienie, które oprócz nazwy nie ma nic wspólnego z sądem, którego sędziowie powinni być kompetentni i bezstronni, są obowiązani znać między innymi prawo dotyczące przystępowania organizacji pozarządowych do toczących się spraw. W omawianym przypadku spraw cywilnych.

 

 

 

Dodatkowe informacje

Informujemy, że niniejsza strona wykorzystuje technologię "cookies" (tzw. "ciasteczka"). Aby dowiedzieć się o tym więcej, zapoznaj się z naszą Polityką cookies.

EU Cookie Directive Module Information